Browsed by
Kategoria: Wspomnienia

Zbygniew Martynowski

Zbygniew Martynowski

Zbygniew Martynowski – ur. 5 XI 1908 r. w Laszkach Murowanych, pow. drohobycki w rodzinie nauczycieli. Brat matki (Heleny Pawłowskiej-Martynowskiej), prof. Stanisław Pawłowski był wybitnym naukowcem, rektorem Uniwersytetu Poznańskiego. Z jego inicjatywy powstał Atlas Nazw Geograficznych Słowiańszczyzny Zachodniej. Zbygniew maturę zdał w Gimnazjum Klasycznym Ojców Jezuitów w Chyrowie. Od 1928 roku był studentem Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej. Po dwóch latach studiów został skierowany na praktykę studencką na budowach, gdzie ciężko pracował nosząc worki cementu i cegły na plecach. Zachorował na…

Read More Read More

0Shares
9 maja 1945

9 maja 1945

8 maja 1945 r. zakończył się w Europie najstraszniejszy w dziejach ludzkości konflikt. II wojna światowa, rozpętana przez Niemców 6 lat wcześniej zmieniła w zasadzie w każdym aspekcie oblicze naszego kontynentu. Jednym z wielu następstw tej wojny stały się zmiany granic. Granice Polski przesunęły się ze wschodu na zachód. Dla mieszkańców niemieckiego Bad Landeck oznaczało to perspektywie kilku lat przesiedlenie, ich miejsce mieli przecież zająć Polacy, wygnańcy zza Buga. Tym sposobem Bad Landeck stał się Lądkiem-Zdrojem. Dzień po niemieckiej kapitulacji,…

Read More Read More

0Shares
Henryk Worcell – Ludzie ze Skrzynki

Henryk Worcell – Ludzie ze Skrzynki

Skrzynka, to wieś zapadła, wrzynająca się wąską doliną w głąb zalesionych gór. Ciągnie się na przestrzeni pięciu kilometrów, ostatnie domy gubią się w lesie. Od końca wsi do granicy czeskiej – siedem kilometrów, do Lądka-Zdroju osiem. Dokładnie w kierunku północno – zachodnim Kłodzko oddalone jest w linii prostej o dziesięć kilometrów. Dokładnie w kierunku południowo-zachodnim, Bystrzyca jest oddalona również o dziesięć kilometrów. Na południu, w Górach Śnieżnych widnieje łysy czub Śnieżnika (1425 m), przepołowiony granicą czesko-polską. Znaki czasów zamierzchłych Szperając…

Read More Read More

149Shares
Henryk Worcell – Gorący dzień w Heinzendorfie (cz. 2)

Henryk Worcell – Gorący dzień w Heinzendorfie (cz. 2)

Spotkanie z jędzą Następną wizytę złożyliśmy licznej rodzinie, złożonej z samych kobiet i dziewcząt. Wysoka, chuda, jędzowata Niemka, matka rodu, przywitała nas potokiem wyzwisk i złorzeczeń. Otoczona gromadką córek, zdawała się upodabniać do kwoki otoczonej pisklętami, która niczego już się nie boi i której już wszystko jedno co się stanie. – Wynoście się stąd bandyci! Tu nie macie nic do szukania, to nie jest wasze! To wszystko jest moje, ja tu od dziecka pracowałam, moje dzieci tu muszą żyć! –…

Read More Read More

34Shares
Henryk Worcell – Gorący dzień w Heinzendorfie (cz. 1)

Henryk Worcell – Gorący dzień w Heinzendorfie (cz. 1)

Grupa nasza, składająca się z kilkunastu ludzi zbliżała się do wsi Heinzendorf. Prócz mnie, przyjaciela mego Błażewicza i jego żony Marii, byli to ludzie z Podhala, spod Zakopanego. Więc młody, w nędzy wychowany, Staszek Ustupski; jakiś, energiczny, małego wzrostu człowiek, nazwiskiem Wiater, podobno rzeźnik pokątny; jakaś urodziwa, wiecznie nas zagadująca i wiecznie schlebiająca baba Pitońka, o której później dowiedzieliśmy się wiele brzydkich rzeczy; jakiś Jasiek w wojskowych spodniach, były milicjant, o oczach chytrze latających na wszystkie strony, jak gdyby miał…

Read More Read More

58Shares
Zbygniew Martynowski – Powojenne lata w Lądku Zdroju (cz. 2)

Zbygniew Martynowski – Powojenne lata w Lądku Zdroju (cz. 2)

Zostałem do niej wytypowany m. in. za wskazówką ówczesnego wicestarosty bystrzyckiego, W.Dziewulskiego, znającego mnie od strony mych zainteresowań. Z kolei ja, wiedząc to samo o bracie swoim Włodzisławie -za zgodą przewodniczącego komisji – jego wciągnąłem jako znającego teren wschodnich Łużyc Górnych (Bogatynia- Rychnów, Świeradów-Lwiniec, Mirsk, Lubań). Penetrował on „swój” teren jako lekarz zwierząt, ale skrzętnie notował spostrzeżenia krajoznawczo-nazewnicze. Jeszcze przed wojną wciągnąłem go do tej pracy, gdy przygotowywałem u profesora Kazimierza Nitscha pracę magisterską, opartą na gwarze i nazewnictwie samborskich…

Read More Read More

53Shares
Zbygniew Martynowski – Powojenne lata w Lądku Zdroju (cz. 1)

Zbygniew Martynowski – Powojenne lata w Lądku Zdroju (cz. 1)

Jesienią 1945 roku przybyłem z profesorem M. Maleckim, jako jego asystent z Krakowa do Dusznik, gdzie dla potrzeb UJ zajęty został obecny Dom Wypoczynkowy „Chopin”. Nazwano go „Jagiellonią”. Tu profesor zorganizował kursy słowianoznawstwa. Były one w pewnym stopniu formą propagandy ówczesnych tzw. Ziem Odzyskanych, w szczególności Śląska. Miały wykazać nie tylko ich słowiańskość, lecz i polskość.Samorzutnie jeździłem po Śląsku m.in. dla odwiedzenia brata w Lubaniu, gdzie pracował on jako lekarz weterynarii zawodowo, ale społecznie odkrywał to, o czym mówiono na…

Read More Read More

113Shares